Reklama

BIOGRAFIA

Van Halen
Van Halen

Van Halen


kraj: USA
gatunek: pop, pop rock
Amerykański zespół hard rockowy. Obecnie grają w składzie - David Lee Roth (wokal prowadzący), Eddie Van Halen (gitara, klawisze, wokal), Wolfgang Van Halen (gitara basowa, wokal) oraz Alex Van Halen (instrumenty perkusyjne).
Założony w Pasadenie, w Kalifornii w 1972 roku przez braci – Eddiego i Alexa Van Halenów, którzy wychowali się w bardzo muzykalnej rodzinie. Pierwsze lekcje, jeszcze w dzieciństwie, zaaranżowali dla nich rodzice – Jan i Eugenia. Chłopcy zaczęli grać już w latach 60., gdy Eddie dostał perkusję, a Alex – gitarę. W tajemnicy przez bratem – Alex zakładał się do pokoju Eddiego i ćwiczył sety. Gdy sekret wyszedł na jaw – Eddie był tak wściekły, że na złość bratu – wziął gitarę i powiedział, że w takim razie on będzie grał na tym instrumencie.

Pierwszą grupą, którą wspólnie założyli, była formacja Mammoth, w której Eddie nie tylko grał na gitarze, lecz także był głównym wokalistą. Skład uzupełniał Mark Stone na basie, a także wokalista David Lee Roth, od którego początkowo muzycy pożyczali pieniądze. Dwa lata później z zespołu odszedł Stone, a jego miejsce po całonocnej jam session zajął Michael Anthony. W tym samym czasie odkryto, że nazwa grupy jest już używana przez kogoś innego, toteż zaproponowano zmianę na Van Halen. Początkowo grali w lokalnych klubach, zyskując jednak systematycznie na popularności. Mimo, iż z czasem zapraszano ich coraz dalej od Kalifornii, wszędzie słyszeli, że są „za głośni”. Nie przeszkodziło to zatrudnić nowych managerów - Marka Algorriego i Maria Mirandy. Niedługo potem nagrano pierwszą taśmę demo, z której powstał potem ich debiutancki longplay.

W 1977 roku w jednym z klubów Los Angeles wypatrzył ich Paul Stanley z zespołu Kiss. To dzięki niemu trafili do profesjonalnego studia nagrań, w którym zarejestrowali trzynaście utworów, w tym „House of Pain” i „Runnin' With The Devil”. Eddie nie był jednak zadowolony z efektów, grał bowiem nie na swoim sprzęcie, lecz pożyczonym, poza tym – pojawiły się naciski, by zmienili nazwę i „utemperowali” nieco brzmienie, na co żaden z muzyków nie chciał się zgodzić.

Na szczęście, jeden z ich występów oglądnęli także ludzie z wytwórni płytowej Warner Bros i dokładnie tydzień później złożyli im propozycję kontraktu. Na przełomie września i października 1977 roku Van Halen weszli do studia, by zarejestrować swoją debiutancką płytę. Podczas nagrania zastosowano w niewielkim stopniu technikę overdubbingu polegającą na nakładaniu dźwięku na już uprzednio nagrane ścieżki. W ten sposób uzyskano ciekawy efekt końcowy, który niwelował niedociągnięcia, jakie wynikały z ówczesnych możliwości sprzętowych w studiu, a sami muzycy dali się poznać jako innowacyjni producenci i aranżerowie. Nie przeszkadzało im to w równoległym graniu koncertów w południowej Kalifornii. Ich nowym managerem został wtedy Steve Tortomasi.

Płyta „Van Halen I” została wydana w lutym 1978 roku, debiutując na 19. miejscu zestawienia pop magazynu Billboard. Był to wysokich lotów hard rock. Znalazły się na nim między innymi takie utwory, jak wspomniany wcześniej „Runnin' with the Devil”, gitarowe solo – „Eruption”, w którym Eddie zabłysnął tappingiem. Wydawnictwo osiągnęło niekłamany sukces komercyjny, a grupa ruszyła w przeszło roczne tournee, występując między innymi przed Black Sabbath. Na koncerty ściągały tłumy, nie tylko, by na własne oczy zobaczyć wirtuozerię gry Eddiego, lecz także popisy wokalne Lee Rotha. Z czasem zaczęto przebąkiwać, że tych dwoje toczy wzajemna rywalizacja.

W następnym roku muzycy ponownie weszli do studia, by rozpocząć prace nad nowym materiałem. W marcu 1979 roku światło dzienne ujrzała drugi longplay zespołu – „Van Halen II”, nagrana w podobnej konwencji, jak poprzednik. Pojawił się na nim również pierwszy singlowy przebój Amerykanów – „Dance the Night Away”. Rok później do sklepów trafiła trzecia płyta – „Women and Children First”, która jeszcze bardziej ugruntowała ich mocną pozycję na rynku. Zespół stał się niekwestionowaną gwiazdą międzynarodowego formatu. Problemy zaczęły się dopiero podczas sesji nagraniowych kolejnego krążka – „Fair Warning”. Eddie chciał pójść w kierunku bardziej rockowym, tymczasem Lee Roth i producent muzyczny optowali za bardziej popową odsłoną. Jak można było przypuszczać, te spory przełożyły się na efekt końcowy i niestety płyta poniosła sromotną komercyjną porażkę. Dodatkowo gitarzysta przyznał się, że podczas sesji sporo pił i niejednokrotnie sięgał po narkotyki.

W kwietniu 1982 roku światło dzienne ujrzał longplay „Diver Down”. Sprzedawał się lepiej, niż „Fair Warning”, a rok później grupa trafiła do Księgi Rekordów Guinnessa za sprawą najdroższego pojedynczego występu jakiegokolwiek zespołu – za 90 minut grania muzycy otrzymali 1,5 miliona dolarów.

Mimo wyraźnego powrotu do muzycznej formy, wewnątrz zespołu wrzało. Różnice między wokalistą a gitarzystą sięgnęły zenitu, trudno było już w ogóle mówić o istnieniu regularnego składu. By skompletować ekipę zdolną udźwignąć trudy tournee – na występy zaproszono basistę Billy’ego Sheehana. Choć został zaakceptowany przez Eddiego – nie został regularnym członkiem grupy. Sprawa jest do dziś zagadkowa, tym bardziej, że gitarzysta chciał pozbyć się ze składu dotychczasowego basisty Michaela Anthony’ego.

Na początku stycznia 1984 roku został wydany kolejny krążek formacji, zatytułowany po prostu „1984”. Wydawnictwo odniosło wielki sukces i do dziś należy do najpopularniejszych albumów Van Halen. Materiał nagrywany był w świeżo wybudowanym studiu Eddiego i tu nowość – w warstwie brzmieniowej słychać na nim o wiele więcej partii klawiszowych, niż na poprzednich płytach zespołu. Promował go singiel „Jump”, z wyraźnie zarysowanym motywem syntezatorowy,. Utwór okazał się pierwszym i jedynym popowym numerem 1. w historii zespołu, zdobywając także nominację do Grammy. Z albumu pochodzą także znane – „Panama”, „I'll Wait” oraz „Hot for Teacher”. Wydawnictwo w zgodnej opinii fanów i krytyków było pomysłem udanym, a czytelnicy magazynu Billboard uhonorowali je 2. miejscem na liście najlepszych albumów kończącego się roku, tuż za „Thrillerem” Michaela Jacksona.

Rok 1984 był przełomowym momentem w historii zespołu. Wprawdzie ostatni longplay sprzedawał się znakomicie, to jednak w połowie promocyjnego tournee zgrzyty personalne były już nie do zniesienia. Już w trakcie nagrywania w studio Roth podjął decyzję o rozpoczęciu kariery solowej. Dodatkowo, był wściekły na Eddiego, że ten zaczyna grać bez uprzedniego odsłuchu. Z kolei gitarzysta miał dość ekstrawaganckiego zachowania wokalisty na scenie i koło się zamykało. Na początku stycznia 1985 roku Roth definitywnie rozstał się z Van Halen.

Eddie nie zamierzał rozpaczać po tej stracie i szybko wystosował zaproszenie do Patty Smyth z zespołu Scandal, ale ta odmówiła. W końcu na akces zgodził się Sammy Hagar, który do brzmienia formacji wniósł ciekawe brzmienie gitary rytmicznej.

Pierwszym albumem nagranym w nowym ustawieniu był longplay z marca 1986 roku – „5150”, dla którego tytułu inspiracją stała się nazwa prywatnego studia nagrań Eddiego. Przy płycie można było odgwizdać kolejny sukces zespołu. Krążek wspiął się na sam szczyt zestawienia Billboard, a single – „Why Can't This Be Love”, „Dreams” i „Love Walks In” przeszły do kanonu muzyki rockowej. Wraz z tymi zmianami – przeobrażeniu uległo również logo grupy – na pierwszy plan wysunęły się dwie duże listery „VH”, niektórzy dopatrywali się w tym „H” odnośnika do nowego członka – mającego być równoprawną siłą sprawczą w zespole. Oto rodziła się tak zwana „era Hagara”. Niedługo potem muzycy ruszyli w promocyjną trasę koncertową po Ameryce Północnej. Okazało się, że Hagar radził sobie na scenie równie dobrze, jak Roth. Co naturalne, w wyborze piosenek, chciał zminimalizować udział kompozycji nagranych z poprzednim wokalistą. Trend ten konsekwentnie utrzymywał się i w pewnym momencie nastąpiło całkowicie wykluczenie wcześniejszych utworów z setlisty. Trasę dokumentowało wydawnictwo „Live Without a Net”.

Ewidentnie do pierwszoplanowego głosu dochodził w zespole nowy muzyk, do tego wyeksponowano, tym razem, klawisze Eddiego. W warstwie aranżacyjnej – formacja zwracała się w stronę popu, choć jednocześnie – wydłużała czas trwania swoich kompozycji. Odwrotnie było za czasów Rotha – wtedy grupa starała się nie wychodzić poza ramy czterech minut. W udany sposób połączono pop z hard rockiem i to stało się kwintesencją nowego brzmienia Van Halen. Pierwszym skutkiem tej zmiany była ogromna popularność, jaką zespół zdobył w całej Ameryce Północnej.

Kolejne trzy albumy – „OU812” (1988), „For Unlawful Carnal Knowledge” (1991) oraz „Balance” (1995) znalazły się na 1. miejscu zestawienia Billboard dotyczącego muzyki pop. Siedemnaście singli z tych wydawnictw weszło do prestiżowego notowania top 12 mainstreamowego rocka, na czele ze słynnym „When It's Love”. Zespół nominowano dwukrotnie do Grammy, a statuetkę otrzymali w 1991 roku w kategorii Best Hard Rock Performance with Vocal. To nieprzerwane pasmo sukcesów trwało przez całe lata 90. W 1995 roku muzycy zaskoczyli sporo osób… supportując grupę Bon Jovi podczas ich europejskiego tournee. Mimo tych niekwestionowanych laurów – wśród fanów wciąż byli tacy, którzy żywo wspominali okres z Rothem i wciąż nie zgadzali się z jego odejściem. Eddie tymczasem uparcie powtarzał, że jest teraz szczęśliwszy i David na pewno nie wróci do składu.

Coś jednak zaczynało się kruszyć wewnątrz składu. W 1996 roku, podczas pracy nad ścieżką dźwiękową do filmu „Twister” nastąpiła eskalacja konfliktu między braćmi Van Halen a Hagarem. Po totalnym skrytykowaniu jego tekstu do piosenki „Humans Being” – Eddie postanowił osobiście napisać słowa. Sammy wpadł w furię, wyjechał na Hawaje, a muzycy bez jego pomocy nagrali tymczasem kolejne rzeczy w studiu, między innymi piękny instrumentalny utwór „Respect the Wind”.

Równocześnie grupa pracowała nad albumem kompilacyjnym, na co również nie do końca zgadzał się Hagar. W ten sposób nastawił przeciwko sobie także nowego managera zespołu – Ray’a Dannielsa. Z powodu różnicy zdań – ostatecznie managementem zajęli się Eddie i Alex. Hagar tymczasem zgrzytał zębami, wiedząc, że na składance znajdą się też piosenki zaśpiewane przez Rotha. I doszło wreszcie do tego, co było nieuniknione – Hagar pożegnał się z zespołem. Tu wersje obu stron nieco się różnią w ocenie – on uważa, że został wyrzucony, zespół twierdzi, że po prostu zrezygnował. Tymczasem okazało się, że w tajemnicy Van Halen znów zaczęłi nagrywać z poprzednim wokalistą. Hagar rozpoczął zatem karierę solową. Ta awantura bynajmniej nie wyszła formacji na dobre, a fani czekali na oficjalne stanowisko muzyków w tej sprawie. Wznowienie kontaktów Eddiego z Rothem przebiegało w tak zgodnej atmosferze, że wokalista został zaproszony do prywatnego studia gitarzysty. W efekcie nagrano dwie piosenki, które dodano jako bonus do składanki.

We wrześniu 1996 roku zespół otrzymał zaproszenie na rozdanie nagród MTV Video Music. Podczas ceremonii na scenie pojawili się zatem czterej oryginalni członkowie formacji i było to ich pierwsze wspólne wystąpienie po ponad jedenastu latach. Przy okazji był to świetny moment, by wypromować niedawno wydaną kompilację, która w USA zajęła 1. lokatę w zestawieniu najlepszych płyt. Sprawy personalne wciąż nie zostały jednak publicznie wyjaśnione – kilka tygodni po gali okazało się, że Roth nie jest w składzie. Wokalista w specjalnym oświadczeniu przeprosił fanów za zamieszanie, Eddie i Alex również potwierdzili, że nie pozostawili złudzeń, co do jego braku możliwości powrotu do grupy. Zakończyli w charakterystyczny dla siebie sposób – „dziękujemy Ci, że przypomniałeś nam, dlaczego rozstaliśmy się z Tobą jedenaście lat temu”.

Tymczasem na zaproszenie formacji odpowiedział Gary Cherone, znany z formacji Extreme. Pierwszym efektem pracy był longplay „Van Halen III” wydany w marcu 1998 roku. W warstwie muzycznej doszło do kilku znaczących zmian – po pierwsze wydłużono czas trwania utworów, po drugie brzmiały dość eterycznie i spokojnie, jak na standardy zespołu. Skupiono się na balladach, a nie typowych rockowych kawałkach. Dodatkowo Eddie mógł zaprezentować szerzej, niż zwykle, swoje umiejętności wokalne. Niewątpliwie był to eksperyment, który niestety nie do końca się udał. W porównaniu z poprzednimi wydawnictwami – płyta sprzedawała się słabo, choć i tak pokryła się złotem. Udało się także wypromować utwór „Without You”, który stał się kolejnym przebojem formacji. Inna piosenka z tego albumu – „Fire in the Hole” znalazła się tymczasem na soundtracku do filmu „Lethal Weapon 4” (znanym w Polsce jako „Zabójcza Broń 4”). Podczas promocyjnej trasy – „III Tour” muzycy odwiedzili także kraje, w których nigdy wcześniej nie byli, między innymi Australię i Nową Zelandię.