Reklama

BIOGRAFIA

Years & Years
Years & Years

Years & Years


gatunek: pop, pop rock
Choć przygoda trójki londyńskich muzyków, którzy postanowili połączyć swoje siły, zaczęła się już ponad cztery lata temu, ich kariera nabrała rumieńców dopiero tegorocznej zimy, kiedy to do rąk słuchaczy trafiła EP'ka Real, promowana singlem o tym samym tytule. Próżno jednak sądzić, iż wynika to z braku talentu chłopaków czy też ich utrudnień w zdobyciu przychylności słuchaczy – wręcz przeciwnie, długo przygotowywane wydawnictwo spotkało się z jak najcieplejszym przyjęciem, a ich autorzy porównywani są do Disclosure, które przeszło od roku święci same triumfy.
Powodem tak długiego rozbiegu, jakiego potrzebowali Olly Alexander, Mike Goldsworthy i Emre Turkmen, jest sposób pracy – a może raczej współ-pracy – który wytworzył się między nimi.

Początki Years & Years przypominają start większości licealno-uniwersyteckich grup: jeden wpadł do drugiego, trzeci zaproponował temu pierwszemu wspólne granie, dokooptowała do nich wokalistka, odpadła, odchodzili i przychodzili perkusiści, aż wreszcie pierwotny trzon zdecydował, iż najlepiej im jednak we trójkę. Choć zgodnie podkreślają, że siły w grupie rozkładają się bardzo równomiernie, nietrudno dostrzec, iż to gwiazda Olly’ego świeci najjaśniej – nie bez przyczyny.

Nim niemal bez reszty poświęcił się pracy w zespole, osiągnął sporą popularność jako aktor, zarówno teatralny jak i filmowo-serialowy. Pozwoliło to m.in. skompletować całkiem niezły skład przy kręceniu teledysku do wspomnianego Real. Również dzięki niemu, jego wyrobionej latami na scenie i przed kamerami wrażliwości, charakterystyczną cechą Years & Years są teksty, zjednujące im kolejnych, odnajdujących w nich fragmenty siebie słuchaczy. Do muzycznych inspiracji chłopaków należą zarówno Flying Lotus, jak i klasyczni Radiohead, których wpływy dają o sobie znać. I choć w wywiadach zapewniają, iż zebranego przez cztery lata materiału spokojnie starczyłoby na wydanie pierwszego, długogrającego albumu, musimy się uzbroić w cierpliwość, wypatrując – wysłuchując? – następnych singli, EP'ek czy też przystanków na ich rozpoczynającej się trasie koncertowej.